Artykuł Jakoś czy Jakość? pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.
]]>Pandemia jest z nami już prawie rok. Od tego czasu wiele biznesów, spraw, spotkań przeniosło się do sieci. Przyzwyczailiśmy się do tego się do tego, że coraz więcej musimy robić online, a w zasadzie każdy biznes, który nie przeniósł się do sieci jest prędzej czy później skazany na niepamięć, nieistnienie. Znak naszych czasów? Być może!
I chyba musimy się do tego przyzwyczaić.Jednak podstawowym pytaniem jakie należy sobie dziś zadać jest właśnie tytułowe: “Jakoś cz Jakość?”.
Nie chcę się tutaj zbyt mocno zagłębiać nad tematem marki osobistej, bo to pewnie dla większości z Was jest jasne. Wiele na pewno da się zrobić własnymi siłami i środkami. Jednak czasem warto po prostu zastanowić się, czy nie szybciej – taniej – prościej będzie zatrudnić – poprosić o pomoc kogoś innego. Dla mnie osobiście pandemia, a w szczególności pierwsze lockdown(y), była takim motorem napędowym do samorozwoju oraz zdobywania nowych kompetencji – szczególnie cyfrowych. Jednak z perspektywy czasu wiem już, że nie zrobię wszystkiego sama. Nie dam rady skupić się na wszystkim i nauczyć się wszystkiego. Pewne rzeczy po prostu warto zlecić drugiej osobie, aby mieć spokojną głowę i dobrze zrobiony,produkt, wykonaną usługę. Zwłaszcza w czasach kiedy sporo firm się zamyka i ma problemy z funkcjonowaniem na rynku, warto sobie pomagać rozliczając się na przykład barterem. Warto działać lokalnie wspierając się przy tym wzajemnie.
Pierwsze wrażenie robimy tylko raz, a na zaufanie musimy długo pracować. Pewnie dlatego tak ciężko odbudować wszelkiego rodzaju zawody i zranienia. Ciężko zaufać po raz kolejny. Czytałam kiedyś taką książkę, choć nie do końca pamiętam tytuł…Brzmiał on chyba “zaufanie jako waluta przyszłości” – jest to historia gościa który zrobił swoją karierę (biznes) na blogowaniu. Właśnie tam po raz pierwszy zetknęłam się z pojęciem jakości w odniesieniu do social mediów.
Generalnie w życiu codziennym chcielibyśmy kupować / otrzymywać produkty jak najlepsze. Lecz, gdy sami jesteśmy producentami nie zawsze idzie to w parze z tym co wychodzi z naszych rąk, pióra etcetera. To trochę jak z powiedzeniem “Kiedy Kali ukraść krowę to dobrze. Gdy Kalemu ukraść krowę wtedy już bardzo źle!”.

Będąc młodą kwiaciarką (matko! jak to brzmi !? zawsze chciałam użyć tego zwrotu..) staram się zwracać ogromną uwagę na jakość kwiatów czy produktów które mamy na stanie, które wydajemy. I choć klienci nie zawsze to doceniają i nie zawsze to rozumieją, a przede wszystkim może i nie zauważyliby, gdyby było inaczej (po prostu się nie znają) właśnie tak działamy. Byśmy mogli spać spokojnie i rankiem spojrzeć sobie w oczy w lustrze.
Tak samo jest w życiu. Każdy rodzic / każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Staramy się w miarę możliwości zapewnić najlepsze produkty żywieniowe, jak najlepsze ubrania, sprzęty, wykształcenie, warunki… Tak zwaną odpowiednią jakość za odpowiednią cenę. Tutaj mogę posłużyć się przykładem olejków eterycznych
Olejek olejkowi nie równy. Są takie które tylko pachną, syntetyczne – JAKIEŚ!
Jednak są i takie 100% olejki naturalne klasy terapeutycznej, które poza zapachem mają w coś więcej. Wspierają nasze emocje, odporność, pomagają nam żyć bardziej w zgodzie z naturą, zmieniają nasze życie na lepsze (fundacja Healing hands, co- impact sourcing) Ich JAKOŚĆ! jest nieporównywalna z całą resztą olejków dostępnych na rynku. Nawet tych tak zwanych 100% które w większości przypadków są po prostu rozcieńczone lub zanieczyszczone. I oczywiście zawsze znajdzie się ktoś kto stwierdzi “drogo!”. W tym przypadku najważniejsza jest jednak jakość i korzyści wynikające z użycia olejków. Tu każda kropla ma znaczenie…
A prawda jest taka że produkt jest wart tyle ile klient jest w stanie za niego zapłacić!
Tylko w show-biznesie sprawdza się zasada “Nie ważne jak, ważne żeby mówili!”. W realu najważniejsze jest to żeby mówili dobrze. Bo w biznesie tak jak w życiu… Fajnie jeżeli są dobre relacje. Bo biznes budowany na relacjach (dobrych) jest trwalszy, budzi respekt i zaufanie. A prawda jest taka, że zadowolony pracownik to zadowolony pracodawca. A zadowolony klient, to zadowoleni wszyscy! Sobie i Wam.. 
Artykuł Jakoś czy Jakość? pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.
]]>Artykuł Człowiek – najlepsza inwestycja w siebie pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.
]]>
Ponoć przysłowia są mądrością narodu, a jedno z moich ulubionych ostatnio to ” umiesz liczyć – licz na siebie”. W ostatnim czasie u mnie bardzo się ono sprawdza. Czasu który poświęcisz sobie nie zabierze ci nikt, a umiejętności, które zdobędziesz zostaną z Tobą na zawsze. Jednak pamiętaj, że organ nieużywany zanika. Dlatego ważne jest by być dla siebie dobrym. Pokochaj i zaakceptuj siebie takim jakim jesteś człowieku. Z całym dobrodziejstwem inwentarza.
W jednym z artykułów na blogu pisałam już o tym, iż jednym z moich dziecięcych marzeń było zostanie Kwiaciarką, Bukieciarką. Od zeszłego roku próbuję je spełniać. Pierwszym krokiem było zapisanie się do szkoły florystycznej. Co niestety częściowo okazało się porażką w związku z lekcjami online – o czym wspominam tutaj . Jednak po wielu trudach i mękach udało mi się zdać wewnętrzny egzamin i zaliczyć pierwszy semestr. Co niedawno świętowałam, jako element higieny osobistej w dbaniu o własne dobre samopoczucie. Niedługo po tym zmieniłam miejsce pracy z jednej kwiaciarni na drugą i moje życie nabrało tempa i rozpędu. Znajomi i rodzina zauważyli, że jestem weselsza, pogodniejsza i mimo wszystko wyciszona. Mimo wszystko, ponieważ praca w kwiaciarni czasem bywa ciężką pracą fizyczną, ale o tym potem… Udało mi się także zrzucić co nieco, choć “kochanego ciała nigdy za wiele”. Nie uszło to uwadze najbliższych i znajomych, co cieszy nie tylko oko. Kolejny powód do radości i świętowania, a także krok do zdrowia (za co moje stawy mam wrażenie już mi dziękują). Zaczęło mi się chcieć wstawać z łóżka, mimo szarości poranków za oknem. Z niecierpliwością czekam na to co przyniesie kolejny dzień. A wszystko ułożyło się samo, kiedy inne rzeczy się po prostu posypały. Akcja pociągnęła reakcję i tak dalej… A pasja powoli zaczęła przeradzać się w całkiem fajny zawód (bo w czerwcu czeka mnie egzamin zawodowy!). I zdałam sobie sprawę, że całe moje dotychczasowe życie dążyło do tej właśnie chwili. Po prostu na najlepsze musiałam tylko trochę poczekać. Czemu tak długo?!
Można by rzec, że mała duża rzecz a jednak cieszy i zapewnia poczucie stabilizacji, którego to poczucia w obecnej sytuacji społeczno-politycznej najbardziej nam brakuje. Niby nic, a jednak staż, który trzeba sobie wychodzić (załatwić)
udało mi się osiągnąć w 2 dni i to zupełnie przypadkiem – choć przypadki podobno nie istnieją.
Praca z ładnymi rzeczami jest przyjemna, mnie osobiście uskrzydla, kontakt z naturą zaś wycisza. To kwintesencja pracy w kwiaciarni, choć jak już wspomniałam czasem bywa ciężko, zimno, mokro i nieprzyjemnie. Wracając do stażu pierwszy dzień minął fantastycznie mimo, iż na dworze było bagatela minus 14 stopni Celsjusza, a klientów jak na lekarstwo. Wszak to jeszcze przednówek. Jednak kawa z dobrym, domowym ciastem (patrz instagram #weronikawch) i miłym towarzystwem szefowej oraz pięknym słońcem za dużym oknem na świat rekompensuje wszystko – muszę uważać, bo za chwilę państwo nałoży na mnie podatek cukrowy.
Owszem, jest także dużo nauki i nie uniknie się błędów. Ale nie myli się tylko ten, który nic nie robi. A skoro już przy przysłowiach jesteśmy to zazwyczaj tam “gdzie drwa rąbią,tam wióry lecą “, więc dla niewprawionego adepta sztuki pielęgnacji i układania kwiatów o pomyłkę nietrudno. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie mi szło coraz lepiej, a błędów będzie coraz mniej. Z czego już się bardzo cieszę i dołożę starań.
Podobno najlepszą inwestycją jest inwestycja we własne dzieci. Z własnego podwórka wiem, że nie zawsze się to sprawdza. Jakkolwiek nie kochałabym swoich dzieci (a kocham je bardzo, i nawet jeśli tego nie mówię często, jestem z nich dumna) inwestycja czasu i pieniędzy czasem jest niewspółmierna z efektami jakie osiągasz w ich wychowaniu.
Jakiś czas temu uczestniczyłam w konferencji fundraisingowej, gdzie prezentem za uczestnictwo było lusterko hasłem: “Człowiek najlepsza inwestycja!” tuż pod miejscem, gdzie w lustrze pokazywała się twarz w nie patrząca. Fajny gadżet z jeszcze fajniejszym przesłaniem. Oczywiście jest to prawda! Zazwyczaj w codziennej gonitwie z pracy do domu i odwrotnie, przy dzieciach, w rodzinie zapominamy o sobie. Natomiast fakty pokazują, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko; a żeby pracodawca był zadowolony jego pracownicy muszą także być zadowoleni z pracy i wynagrodzenia. Ponieważ czasu, który zainwestujesz czy to w pracę ze swoimi przekonaniami, samodoskonalenie i samokształcenie nie zabierze ci nikt. Umiejętności które dzięki temu zdobędziesz zostają z tobą na długo. Czasu zaś straconego na głupoty już nie odzyskasz. Należy pamiętać także o odpoczynku i zabawie. Wszak zabawa to bardzo ważna sprawa, o czym już niedługo przekonacie się w e-booku. A z doświadczenia wiem, że bardzo łatwo jest przepuszczać czas przez palce robiąc nic, scrolując media społecznościowe, czy grając w gry (internetowe). Jednym słowem marnując czas, którego wcale nie mamy aż tak dużo na ziemi.
Zatem pokochajmy siebie i zaakceptujmy to, co w nas mocne, jednocześnie pracując nad tym co słabe. Łatwiej będzie nam wtedy przychylnym okiem spojrzeć na drugiego człowieka. Bo znamy tylko swoją historię. A nie wiemy czy przypadkiem “inni maja jeszcze gorzej” za klasykiem Kazikiem. “Choć nie da ukryć się, że są tacy, którym jest lepiej” ! Czego sobie i Wam z całego serca życzę.
Artykuł Człowiek – najlepsza inwestycja w siebie pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.
]]>