Warning: The magic method InvisibleReCaptcha\MchLib\Plugin\MchBasePublicPlugin::__wakeup() must have public visibility in /home/klient.dhosting.pl/cafelek/robione.pl/public_html/wp-content/plugins/invisible-recaptcha/includes/plugin/MchBasePublicPlugin.php on line 37

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/cafelek/robione.pl/public_html/wp-content/plugins/invisible-recaptcha/includes/plugin/MchBasePublicPlugin.php:37) in /home/klient.dhosting.pl/cafelek/robione.pl/public_html/wp-includes/feed-rss2.php on line 8
Zioła i Badylki - ROBIONE.PL https://robione.pl/blog/ziola-i-badylki/ Mon, 01 Feb 2021 21:55:43 +0000 pl-PL hourly 1 https://robione.pl/wp-content/uploads/2019/01/favicon.png Zioła i Badylki - ROBIONE.PL https://robione.pl/blog/ziola-i-badylki/ 32 32 Człowiek – najlepsza inwestycja w siebie https://robione.pl/droga-babciu-drogi-dziadku/ https://robione.pl/droga-babciu-drogi-dziadku/#comments Tue, 19 Jan 2021 07:57:00 +0000 https://robione.pl/?p=617 Ponoć przysłowia są mądrością narodu, a jedno z moich ulubionych ostatnio to” umiesz liczyć - licz na siebie”. W  ostatnim czasie u mnie bardzo się ono sprawdza. Czasu który poświęcisz sobie nie zabierze ci nikt, a umiejętności, które zdobędziesz zostaną z Tobą na zawsze. Jednak pamiętaj, że organ nieużywany zanika. Dlatego ważne jest by być dla siebie dobrym. Pokochaj i zaakceptuj siebie takim jakim jesteś. Z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Artykuł Człowiek – najlepsza inwestycja w siebie pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
czyli staż, kwiatki i najlepsza praca ever 🙂

Ponoć przysłowia są mądrością narodu, a jedno z moich ulubionych ostatnio to ” umiesz liczyć – licz na siebie”. W  ostatnim czasie u mnie bardzo się ono sprawdza. Czasu który poświęcisz sobie nie zabierze ci nikt, a umiejętności, które zdobędziesz zostaną z Tobą na zawsze. Jednak pamiętaj, że organ nieużywany zanika. Dlatego ważne jest by być dla siebie dobrym. Pokochaj i zaakceptuj siebie takim jakim jesteś człowieku. Z całym dobrodziejstwem inwentarza.

marzenia się spełniają, wtedy, kiedy o nich nie myślisz

W jednym z artykułów na blogu pisałam już o tym, iż jednym z moich dziecięcych marzeń było zostanie Kwiaciarką, Bukieciarką. Od zeszłego roku próbuję je spełniać. Pierwszym krokiem było zapisanie się do szkoły florystycznej.  Co niestety częściowo okazało się porażką w związku z lekcjami online – o czym wspominam tutaj .  Jednak po wielu trudach i mękach udało mi się zdać wewnętrzny egzamin i zaliczyć pierwszy semestr. Co niedawno świętowałam, jako element higieny osobistej w dbaniu o własne dobre samopoczucie. Niedługo po tym zmieniłam miejsce pracy z jednej kwiaciarni na drugą i moje życie nabrało tempa i rozpędu. Znajomi i rodzina zauważyli, że jestem weselsza, pogodniejsza i mimo wszystko wyciszona.  Mimo wszystko, ponieważ praca w  kwiaciarni czasem bywa ciężką pracą fizyczną, ale o tym potem… Udało mi się także zrzucić co nieco, choć “kochanego ciała nigdy za wiele”. Nie uszło to uwadze najbliższych i znajomych, co cieszy nie tylko oko.  Kolejny powód do radości i świętowania, a także krok do zdrowia (za co moje stawy mam wrażenie już mi dziękują).  Zaczęło mi się chcieć wstawać z łóżka, mimo szarości poranków za oknem. Z niecierpliwością czekam na to co przyniesie kolejny dzień. A wszystko ułożyło się samo, kiedy inne rzeczy się po prostu posypały. Akcja pociągnęła reakcję i tak dalej… A pasja powoli zaczęła przeradzać się w całkiem fajny zawód (bo w czerwcu czeka mnie egzamin zawodowy!). I zdałam sobie sprawę, że całe moje dotychczasowe życie dążyło do tej właśnie chwili. Po prostu na najlepsze musiałam tylko trochę poczekać. Czemu tak długo?!

o stażu i pracy słów kilka…

 Można by rzec, że mała duża rzecz a jednak cieszy i zapewnia poczucie stabilizacji, którego to poczucia w obecnej sytuacji społeczno-politycznej najbardziej nam brakuje. Niby nic, a jednak staż, który trzeba sobie wychodzić (załatwić) 🙂 udało mi się osiągnąć w 2 dni i to zupełnie przypadkiem – choć przypadki podobno nie istnieją. 

Praca z ładnymi rzeczami jest przyjemna, mnie osobiście uskrzydla, kontakt z naturą zaś wycisza. To kwintesencja pracy w kwiaciarni, choć jak już wspomniałam czasem bywa ciężko, zimno, mokro i nieprzyjemnie.  Wracając do stażu pierwszy dzień minął fantastycznie mimo, iż na dworze było bagatela minus 14 stopni Celsjusza, a klientów jak na lekarstwo. Wszak to jeszcze przednówek. Jednak kawa z dobrym, domowym ciastem (patrz instagram #weronikawch) i miłym towarzystwem szefowej oraz pięknym słońcem za dużym oknem na świat rekompensuje wszystko – muszę uważać, bo za chwilę państwo nałoży na mnie podatek cukrowy. 😛   Owszem, jest także dużo nauki i nie uniknie się błędów. Ale nie myli się tylko ten, który nic nie robi. A skoro już przy przysłowiach jesteśmy to zazwyczaj tam “gdzie drwa rąbią,tam wióry lecą “, więc dla niewprawionego adepta sztuki pielęgnacji i układania kwiatów o pomyłkę nietrudno.  Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie mi szło coraz lepiej, a błędów będzie coraz mniej. Z czego już się bardzo cieszę i dołożę starań.

najlepszą inwestycją jest inwestycja w siebie

Podobno najlepszą inwestycją jest inwestycja we własne dzieci. Z własnego podwórka wiem, że nie zawsze się to sprawdza. Jakkolwiek nie kochałabym swoich dzieci (a kocham je bardzo, i nawet jeśli tego nie mówię często, jestem z nich dumna) inwestycja czasu i pieniędzy czasem jest niewspółmierna z efektami jakie osiągasz w ich wychowaniu.

Jakiś czas temu uczestniczyłam w konferencji fundraisingowej, gdzie prezentem za uczestnictwo było lusterko hasłem: “Człowiek najlepsza inwestycja!” tuż pod miejscem, gdzie w lustrze pokazywała się twarz w nie patrząca. Fajny gadżet z jeszcze fajniejszym przesłaniem.  Oczywiście jest to prawda! Zazwyczaj w codziennej gonitwie z pracy do domu i odwrotnie, przy dzieciach, w rodzinie zapominamy o sobie. Natomiast fakty pokazują, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko; a żeby pracodawca był zadowolony jego pracownicy muszą także być zadowoleni z pracy i wynagrodzenia. Ponieważ czasu, który zainwestujesz czy to w pracę ze swoimi przekonaniami, samodoskonalenie i samokształcenie nie zabierze ci nikt. Umiejętności które dzięki temu zdobędziesz zostają z tobą na długo.  Czasu zaś straconego na głupoty już nie odzyskasz. Należy pamiętać także o odpoczynku i zabawie. Wszak zabawa to bardzo ważna sprawa, o czym już niedługo przekonacie się w e-booku.  A z doświadczenia wiem, że bardzo łatwo jest przepuszczać czas przez palce robiąc nic, scrolując media społecznościowe, czy grając w gry (internetowe).  Jednym słowem marnując czas, którego wcale nie mamy aż tak dużo na ziemi.

dbaj o siebie siebie!

Zatem pokochajmy siebie i zaakceptujmy to, co w nas mocne, jednocześnie pracując nad tym co słabe. Łatwiej będzie nam wtedy przychylnym okiem spojrzeć na drugiego człowieka. Bo znamy tylko swoją historię. A nie wiemy czy przypadkiem “inni maja jeszcze gorzej” za klasykiem Kazikiem. “Choć nie da ukryć się, że są tacy, którym jest lepiej” ! Czego sobie i Wam z całego serca życzę.

Artykuł Człowiek – najlepsza inwestycja w siebie pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
https://robione.pl/droga-babciu-drogi-dziadku/feed/ 1
Sukulenty liściowe. Z czym to się je?! https://robione.pl/sukulenty-lisciowe-z-czym-to-sie-je/ https://robione.pl/sukulenty-lisciowe-z-czym-to-sie-je/#respond Mon, 26 Oct 2020 17:34:25 +0000 https://robione.pl/?p=534 Sukulenty to rośliny, które przystosowały się do życia w warunkach, w których dostęp do wody jest dość utrudniony. Wodę magazynują one w swoich liściach, tak, iż susza nie jest im straszna. Najczęściej występujące rośliny w klimatach pustynnych i półpustynnych. Często jednak można je spotkać na całym świecie dzięki łatwości ich uprawy  jako rośliny ozdobne.

Artykuł Sukulenty liściowe. Z czym to się je?! pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
To artykuł dla wszystkich ludków zakochanych w roślinach. Taka wiedza w pigułce, zebrana w jednym miejscu. To także moja “praca domowa”, jako adeptki sztuki florystycznej – w zasadzie jedna jej część. Agawa jest to roślina znana mi (do tej pory) tylko z nazwy, aloes zaś to roślina hodowana i używana w mojej rodzinie od dawna. 

Sukulenty to rośliny, które przystosowały się do życia w warunkach, w których dostęp do wody jest dość utrudniony. Wodę magazynują one w swoich liściach, tak, iż susza nie jest im straszna. Najczęściej występujące rośliny w klimatach pustynnych i półpustynnych. Często jednak można je spotkać na całym świecie dzięki łatwości ich uprawy  jako rośliny ozdobne.

A jak Agawa – roślina bardzo pożyteczna

To zielona roślina z grubymi mięsistym liśćmi ułożonymi rozetowo. Posiadają małe jednak niezwykle ostre kolce. Pochodzą z Meksyku. Są dość łatwe w uprawie i mało wymagające, u nas głównie jako rośliny doniczkowe. W naturalnym środowisku średnica może dochodzić nawet do 5 metrów, a wysokość nawet do 1,7 metra. W przyrodzie występuje ponad 100 różnych gatunków.  I tak odmiana sizalowa dostarcza cennego we florystyce włókna zwanego sizalem. Kwitnie raz w życiu, po kilkudziesięciu latach.
Lubi ciepłe i słoneczne miejsca, woli przesuszenie niż przelanie. Jednak należy pamiętać o zraszaniu, gdyż suche powietrze naraża roślinę na pojawienie się tarczników (brązowe zgrubienia na liściach), usuwa się je ręcznie np. wacikiem. Zimą należy ją przechowywać w temp. ok 10 stopni Celsjusza (nieogrzewany pokój lub garaż), musi jednak mieć dostęp do światła. 

W Ameryce południowej, w Meksyku zwłaszcza agawę wykorzystuje się do produkcji Tequili. 🙂  W wieku 10 lat pozbawia się ją liści i wydobywa tzw. serce, które może zawierać 75 kg unikalnego słodkiego syropu. Ten naturalny słodzik zawiera mało kalorii i jest bardzo zdrowy bo zawiera: witaminę A, witaminy z grupy B (witamina B1, B2, B3, B6 i B9), witaminy C, E i K, żelazo, wapno, cynk, fosfor, magnez, potas oraz sód. Agawa jest skutecznym lekiem w walce z cukrzycą, zawiera saponiny, które pomagają obniżyć poziom cholesterolu i hamują wzrost guzów nowotworowych. Niezwykle cenna jest też zawarta w roślinie inulina, czyli rodzaj błonnika który jest naturalnym probiotykiem.

A jak Aloes – roślina dobra na wszystko

Kolejna roślina, która w swych liściach magazynuje wodę. Wymaga minimalnej opieki a także dobrze znosi przesuszenie. Pochodzi z  terenów Afryki, Madagaskaru i Azji Mniejszej.  W zależności od gatunku dorasta od 60 do 80 cm wysokości. Jest światłolubna. Roślina lecznicza, wykorzystywana w medycynie i kosmetyce. Zawiera witaminy (A, C, E i z grupy B); polisacharydy; tłuszcze, w tym kwasy tłuszczowe: arachidonowy, kaprylowy, linolowy, linolenowy, palmitynowy, stearynowy; kwasy organiczne (cytrynowy, jabłkowy, winowy, cynamonowy) oraz kwas salicylowy; enzymy roślinne; aminokwasy egzo- i endogenne; beta-karoten, witaminy z grupy B, C; sole mineralne m.in. wapnia, cynku, fosforu, żelaza, potasu, manganu; biotynę; kwas foliowy; przeciwutleniacze w tym polifenole.

Ma działanie bakteriobójcze i przeciwwirusowe. Łagodzi podrażnienia skóry, przyspiesza gojenie ran i oparzeń – w tym oparzenia słoneczne, poprawia elastyczność i ogólny stan skóry. Sok z aloesu reguluje układ trawienny, działa żółciopędnie i przeczyszczająco. Reguluje także ciśnienie i obniża poziom cukru we krwi. Pomaga w redukcji stresu. Aloes zwyczajny zawarty jest przede wszystkim w preparatach do leczenia skóry trądzikowej oraz do pielęgnacji wszystkich typów włosów. Likwiduje łupież, wzmacnia włosy oraz przeciwdziała ich wypadaniu. Działa również jako naturalny antyperspirant.

G jak Gasteria

Gasterie to sukulenty z rodziny złotogłowatych, mogą być mylone z aloesem zwłaszcza oślistym. Pochodzą z Afryki, sprowadzone i uprawiane w Europie od 1730 roku, szczególnie w Anglii. Łatwe w uprawie i krzyżowaniu między sobą. W Polsce hodowane głównie jako rośliny doniczkowe ozdobne, jednak nadają sie także do uprawy w gruncie.

Artykuł Sukulenty liściowe. Z czym to się je?! pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
https://robione.pl/sukulenty-lisciowe-z-czym-to-sie-je/feed/ 0
Po zdrowie do… Natury! https://robione.pl/po-zdrowie-do-natury/ https://robione.pl/po-zdrowie-do-natury/#respond Thu, 22 Oct 2020 08:35:04 +0000 https://robione.pl/?p=522 Medycyna naturalna jest znana i sosowana od wieków. Można by pokusić się o stwierdzanie, że to matka farmakologii. Pewnie nawet tak jest, jedna szkoda mi czasu na to, by sprawdzać te rewelacje, zwłaszcza, że chciałabym ograniczyć ją do minimum. Fakt pozostaje faktem, iż świadomie lub nie wszyscy korzystamy z prostych rozwiązań płynących z natury.

Artykuł Po zdrowie do… Natury! pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
Medycyna naturalna jest znana i sosowana od wieków. Można by pokusić się o stwierdzanie, że to matka farmakologii. Pewnie nawet tak jest, jedna szkoda mi czasu na to, by sprawdzać te rewelacje, zwłaszcza, że chciałabym ograniczyć ją do minimum. Fakt pozostaje faktem, iż świadomie lub nie wszyscy korzystamy z prostych rozwiązań płynących z natury. A ja mawiają starsi ludzie “Zdrowie jest najważniejsze!”

Wszak oparzenia lub uderzenia chłodzimy zimna wodą, lodem lub przykładamy metal. Przed oczami staje obrazek płaczącego dziecka w ramionach rodzica z nożem przy czole lub kolenie… Znajome? Myślę, że tak! Filmy zaś pokazują nam zabawne obrazki kiedy osoby przykładają obolałe miejsce paczką mrożonego groszku (czemu akurat groszek?! tego nie wiem). Stosujemy miód zamiast cukru (przypominam o tym, iż nie wolno go zaparzyć, by całe dobro w nim pozostało, powyżej 40 stopni z miodu pozostanie tylko słodycz), propolis, gęsi smalec, zioła i przyprawy..

Trudna droga… do zdrowia

Ci wytrwalsi robią nawet syrop z mniszka lekarskiego – nie mylić z mleczem, płatków róży, syrop z dzikiej róży czy głogu. Zbierają i suszą zioła: szałwia lekarska, melisa, mięta, bazylia, oregano a nawet bluszczyk kurdybanek… Robimy to, bo tak robiła mama lub babcia. Stosujemy to, czego zostaliśmy nauczeni. Bo gdzieś słyszeliśmy… Robimy to i już! Właśnie na zdrowie!

Bez pracy nie ma kołaczy

To powiedzenie sprawdza się tutaj idealnie. Mój tata jeszcze zwykł mawiać “Kto latem nie pracuje, ten zimą głoduje” lub Tak to leciało – kochałam ten program, niestety już go nie ma, jak wielu innych; nie ma też już “takiej” (czytaj fajnej) telewizji..

Tak! W tym roku jeszcze tylko syrop z głogu i dzikiej róży i można spokojnie czekać na zimę lub następny sezon zielarski. Do rokitnika jakoś nie pałam miłością i trudno mi się do niego przemóc. To właśnie jest ta trudna i żmudna droga do polepszenia swego samopoczucia, zdrowie i odporności. Tak! znów to napisałam… (w dobie wszechobecnej pandemiozy nie powinno to aż tak dziwić, dbanie o siebie, o odporność – wbrew temu co mówią rządzący – jest najważniejsze). Chyba zrobię sobie tatuaż – ODPORNOŚĆ! – (na czole?!) Nieee.

Sposób dla “wygodnych”

Jest jednak sposób dla tych mniej wytrwałych, zapracowanych, nieumiejących… Sposób dla wygodnych. Choć moja rodzicielka nazwała by ich leniwcami. 😛 Ja ujęłabym to określeniem  SPOSÓB SMART! 🙂

O olejkach eterycznych (tych prawdziwych najprawdziwszych) pisałam niedawno, więc nie będę się powtarzać. 🙂 Dla mnie to mega wygoda i luksus w 1 kropli. Dosłownie 1! To nie tylko luksus, wygoda ale także bezpieczeństwo (BHP należy zachowywać zawsze, pamiętać o oleju bazowym oraz nie aplikować na śluzówki – oko, uch nos ). 

O zaletach aromaterapii mówić chyba nie musze – a jeśli owszem, patrz tekst o olejkach. Powiem jednak olejki dały mnie i mojej rodzinie. To remedium na większość infekcji jakie nas spotykają w ciągu roku, w sezonie “grypowym” (nie użyje słowa na C.. bo jest go wszędzie za dużo), na bóle brzucha, chorobę lokomocyjną, wirusy, bakterie, układ hormonalny… Wcale nie jest to przesadą! Przypomnę tylko, że rośliny chronią się olejkami przed grzybami, bakteriami i wirusami właśnie dzięki naturalnym olejkom eterycznym. Tym samym mogą i są dla nas.

My Way !- moja droga do zdrowia…

Ale do rzeczy! Olejki stosowałam zawsze – głównie aromaterapeutycznie. Niestety najczęściej takie syntetyczne, więc poza  ładnym zapachem nic nie dawały. Olejki eteryczne doTerra poznałam jakiś miesiąc temu, w momencie kiedy moje domowe metody przestały działać – nie dlatego, że przestały, tylko dlatego, że nie można było ich zastosować na młodszym dziecku; w skrócie, przestały być proste i wygodne :). Poszukując nowych metod znalazłam taką, którą łatwo zastosuję. I dostałam o wiele więcej niż chciałam. 🙂 Oczywiście pewna doza niepewności była, ale działanie tych (100% naturalnych olejków eterycznych) zobaczyłam na własne oczy, często także na własnej skórze! Oraz na swojej rodzinie. Skłamałabym, że nie chorujemy, bo zdarza się. Jednak dużo rzadziej i mniej intensywnie. A to świadczy, że jesteśmy na dobrej drodze i tego będę się trzymać! Czego i Wam życzę!

Ty też możesz spróbować, jeśli tylko chcesz! Napisz do mnie (Tutaj!) Oglądaj moje transmisje i śledź wydarzenia! Skontaktuj się, by otrzymać BEZPŁATNĄ próbkę olejku (lub próbki) lub kup tutaj. Wybór należy do Ciebie! Dbajmy o nasze zdrowie. Naturalnie!

Artykuł Po zdrowie do… Natury! pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
https://robione.pl/po-zdrowie-do-natury/feed/ 0
Aromaterapia a stres! Redukcja stresu. https://robione.pl/aromaterapia-a-stres-redukcja-stresu/ https://robione.pl/aromaterapia-a-stres-redukcja-stresu/#respond Tue, 13 Oct 2020 08:00:36 +0000 https://robione.pl/?p=502 Z definicji Aromaterapia to wykorzystywanie materiałów roślinnych i aromatycznych olejów roślinnych, w tym olejków eterycznych do poprawy psychicznego lub fizycznego samopoczucia. W medycynie niekonwencjonalnej bywa stosowana jako uzupełnienie terapii lub jako forma medycyny alternatywnej. Z polskiego na "nasze" to terapia zapachem.
Jeśli zaś chodzi o Stres jest to odpowiedź naszego organizmu na bodźce zewnętrzne. I tu ciekawostka! stres nie zawsze jest zły i destrukcyjny. 

Artykuł Aromaterapia a stres! Redukcja stresu. pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
Hasło nieco krzykliwe, wiem! Zaraz wszystko wyjaśnię i wytłumaczę. 😛 Wszak “nie taki diabeł straszny jak go malują” i w przypadku stresu i aromaterapii właśnie.
Z definicji Aromaterapia to wykorzystywanie materiałów roślinnych i aromatycznych olejów roślinnych, w tym olejków eterycznych do poprawy psychicznego lub fizycznego samopoczucia. W medycynie niekonwencjonalnej bywa stosowana jako uzupełnienie terapii lub jako forma medycyny alternatywnej. Z polskiego na “nasze” to terapia zapachem.
Jeśli zaś chodzi o Stres jest to odpowiedź naszego organizmu na bodźce zewnętrzne. I tu ciekawostka! stres nie zawsze jest zły i destrukcyjny. 

Pierwotne instynkty – zapach

Rozpoznawanie zapachu można by uznać za nasz pierwotny instynkt. Ponieważ to właśnie bodźce zapachowe są najszybciej rozpoznawane przez nasz mózg. Tak! Zanim dotrą do nas bodźce wzrokowe. Naukowcy mówią także o “pamięci zapachowej”. Przykład: pomyśl sobie o jakimś przyjemnym zapachu, choćby wanilii, cynamonu czy pomarańczy… O czym myślisz? Jakie skojarzenia te zapachy wywołują? Spróbuje zgadnąć. Dom, rodzina, czas wspólnie spędzony, ciasto, święta…
Inaczej rzecz ma się z zapachami “nieprzyjemnymi”. Tu mamy wyjaśnienie dlaczego najpierw działa zmysł węchu a dopiero potem wzroku. Nasz nos ostrzega mózg przed “zagrożeniem”, zanim jeszcze spostrzeżemy jego źródło. 

To co z tym stresem?

” Długotrwały stres w znaczny sposób obniża działanie układu odpornościowego.

Zaś permanentny stres wyłącza go całkowicie “

autor nieznany

Nie da się całe życie funkcjonować “na pełnych obrotach”, bez ponoszenia konsekwencji zdrowotnych, a te mogą być różne np. bólowe, psychosomatyczne… Pogorszenie koncentracji, przyspieszony oddech lub bicie serca, panika, nadmierna potliwość, częste oddawanie moczu czy obgryzanie paznokci – szczególnie u dzieci, bóle głowy lub kręgosłupa i wiele innych. To są negatywne skutki steru, z którymi niestety mamy do czynienia najczęściej. Aby prawidłowo funkcjonować musimy redukować stres choćby znajdując czas na relaks.
Jest też stres “pozytywny”, który znamy raczej pod hasłem : mobilizacja, spięcie pośladków 🙂 Dzięki niemu możemy działać nawet w trudnej sytuacji. Myślę, że wkrótce powstanie osobny artykuł o stresie.

Z czym to się je? – Aromaterapia

Aromaterapia z założenia ma pomóc nam w odzyskaniu dobrego humoru, nastroju… A co za tym idzie przywrócić równowagę w naszym ciele i naszej duszy. Bo abyśmy czuli się dobrze musimy rozpatrywać wszystko całościowo. Wszystkie nasze ośrodki dowodzenia – a są 3 (Tak!) muszą poprawnie pracować i współdziałać miedzy sobą. Mózg podejmuje decyzję, serce odpowiada za nasze przekonania, a jelita za dobre funkcjonowanie organizmu. Dodatkowo, jeśli dobrze dobierzemy preparaty do aromaterapii możemy pozbyć się patogenów z powietrza w naszym domu czy wspomóc nasz układ immunologiczny. 

Olejki eteryczne – czym są?

Olejek eteryczny to substancja lotna wytwarzana przez rośliny w celu ochrony przed bakteriami i wirusami, grzybami, czy gryzoniami. To także feromon działający na owady, w celu zwabienia ich choćby do zapylania. Posiada bardzo małe cząsteczki, które świetnie radzą sobie z przenikaniem przez bariery nawet komórkowe. Dlatego ich działanie można poczuć już po 25 sekundach. Olejki pozyskiwane są z różnych części roślin: liść, kwiat, łodyga, korzeń a nawet kora drzewa lub żywica w procesie destylacji. Ukłon w stronę florystów :), budowa rośliny na ostatnich zajęciach. Są to substancje naturalne (a przynajmniej powinny takie być!) w 100% przez co są lepiej przyswajalne niż farmaceutyki (nie udało się stworzyć preparatu o takiej samej średnicy jak cząsteczki olejków ). A skoro o procentach mowa olejki są 70% skuteczniejsze niż zioła suszone i napary i w 50% skuteczniejsze niż nalewki z ziół. W ziołolecznictwie właśnie uważa się, że napary jako takie nic nie dają, a najwięcej właściwości wyciąga się z roślin dzięki połączeniu z alkoholem.

Jak skutecznie wykonać zabieg o właściwościach terapeutycznych?

I tu dochodzimy do sedna. Aby proces aromaterapii mógł zadziałać na wszystkich płaszczyznach należy odpowiednio dobrać sprzęt (wykonanie będzie prostsze! ). Najprostszym “sprzętem” będzie nasze ciało, konkretnie ręce. Możemy rozetrzeć olejek w dłoniach, który pod wpływem ich ciepła zacznie uwalniać swój aromat. Wdychamy go podnosząc dłonie do nosa i oddychamy głęboko. Możemy także dodać kroplę (w przypadku naturalnych i skoncentrowanych olejków) do kąpieli lub wykonać masaż sobie lub członkom rodziny. Polecam aplikowanie na stopy, gdyż są one pozbawione gruczołów łojowych i wchłanianie jest większe. Poza tym na stopach właśnie znajdują się receptory nerwowe (zakończenia) wszystkich naszych organów – to chyba kolejny materiał na wpis :P, pożyjemy, zobaczymy. Można też wąchać olejki prosto z butelki. 
Kolejnym sposobem będzie dyfuzowanie olejków w pomieszczeniu, to jest rozpraszanie ich i zawieszanie w powietrzu w celu przedłużenia ich działania. Tu konieczny będzie dyfuzor (choćby taki jak na zdjęciach).  Piękny zapach pozostaje na dłużej.

“Samotność lub brak czułości koszmarnie niszczy naszą odporność przeciwwirusową i to w każdym wieku.”

prof. zw. dr hab. n. med. Piotr Kuna

Jak wybierać olejki eteryczne? Czym się kierować?

Co do olejków – wybór na rynku ogromny. Najlepsze to te naturalne. Pierwszym kryterium wyboru powinny być informacje zawarte na etykiecie. Na przykład o tym co to za olejek, z jakiego kraju pochodzi i jak go używać. Potem należy sprawdzić jego skład. Oczywiście większość producentów napisze 100% naturalne lub składające się rośliny z której miał być pozyskany. W tym miejscu dochodzimy do ceny. Jeśli na przykład wiemy, że do wyprodukowania 15 ml buteleczki olejku zużyto ok 8 kg lawendy, to naturalnie nie może on kosztować kilku, kilkunastu złotych! Zatem jest to produkt w najgorszym przypadku syntetyczny lub z domieszką innych olejków. Zainteresowanych zapraszam do kontaktu, a po najlepsze olejki odsyłam TUTAJ! Tylko wtedy macie pewność, że aromaterapia jest bezpieczna i skuteczna.  Zredukuje stres, odpręży Was oraz że przyniesie dodatkowe korzyści zdrowotne, choćby dla układu odpornościowego.

Zatem nie dajmy się chandrze i pogodzie! Nie dajmy się osłabić przez stres lub inne czynniki zewnętrzne!
Dbajmy o siebie i innych! Bądźmy zgodni, bo nie walczymy przeciw sobie a DLA SIEBIE!
Udanego relaksu – z aromaterapią w tle, z książka w ręku lub lampką wina, w ciepłej kąpieli, z dobrą muzyką… tak jak najbardziej lubimy

Artykuł Aromaterapia a stres! Redukcja stresu. pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
https://robione.pl/aromaterapia-a-stres-redukcja-stresu/feed/ 0
Szeptuchą być! Z pamiętnika młodej zielarki… https://robione.pl/szeptucha-byc-z-pamietnika-mlodej-zielarki/ https://robione.pl/szeptucha-byc-z-pamietnika-mlodej-zielarki/#respond Wed, 07 Oct 2020 08:15:09 +0000 https://robione.pl/?p=489 Szeptucha to kobieta zajmująca się medycyną naturalną, ziołolecznictwem i wszystkim, co się z tym wiąże. Dawniej była nazywana także "mądrą babą". A gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu, kto wie jakie były by dziś moje losy?! Intuicję mam, zioła hoduję, a i medycyną naturalną param się kiedy potrzeba...

Artykuł Szeptuchą być! Z pamiętnika młodej zielarki… pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
O florystyce i medycynie naturalnej już trochę było. Jednak obserwując obecną sytuację w naszym kraju tematy – medyczne zwłaszcza – są na czasie. Utwór “Z pamiętnika młodej zielarki” polecam na rozluźnienie (bez muzyki jak i bez ludzi żyć nie potrafię, ale to też już było 😉 ). Mnie z szeptuchą kojarzy się idealnie. To też już było, jednak po raz wtóry polecam serię o pewnej młodej zielarce zwanej “szeptuchą” właśnie. Szeptucha to kobieta zajmująca się medycyną naturalną, ziołolecznictwem i wszystkim, co się z tym wiąże. Dawniej była nazywana także “mądrą babą”. A gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu, kto wie jakie były by dziś moje losy?! Intuicję mam, zioła hoduję, a i medycyną naturalną param się kiedy potrzeba…

Szeptuchowa wiedza – wcale nie tajemna

Jak się uczyć to od najlepszych! Wszystkiego, czego nauczyłam się / dowiedziałam się w dziedzinie medycyny naturalnej od mojej mamy. Mama jest położną i wiele lat przepracowała w zawodzie. Zawsze leczyła nas najpierw w sposób naturalny, syropem lub okładem z cebuli, co w większości przypadków zupełnie wystarczało. Dziś wspomaga nas “od środka”, przygotowując super zdrowe i smaczne smakołyki. Od naturalnego i prawdziwego masła zaczynając (nawet instytut biotechnologii i żywności z Łodzi był pod wrażeniem jego jakości), poprzez dżemy i powidła (te z papierówki wpisane na listę produktów tradycyjnych), soki i inne przetwory owocowo warzywne, na warzywach, jajach i mięsie z własnego i zdrowego chowu kończąc. O “stawianie baniek” muszę dopytać! 

Niestety nie wszyscy mają szczęście znać / uczyć się od osób, które posiadają tą medyczną niemedyczną wiedzę. 

Dzielić się wiedzą / zdrowiem / olejkami…

Mam ogromna radość przekazywania tego co wiem rodzinie i znajomym.  Jednym słowem szeptucha to ja! Czasem przekazuję tą wiedzę (wcale nie tajemną) wszystkim zainteresowanym podczas rozmów w przedszkolu czy na treningu… W tej kwestii “marketing szeptany” jest wskazany i działa najskuteczniej. 
Teraz swoja wiedzę i doświadczenie wzbogacam testując i dzieląc się olejkami eterycznymi. Ale takimi (chyba) najlepszymi w swojej klasie. Poza wartościami aromaterapeutycznymi – a na zapach reagujemy najszybciej, bo reakcja na zapach jest naszym pierwotnym instynktem – poprawiają wygląd skóry, działają kojąco na nerwy, pomagają znosić skutki zmęczenia, a nawet wspierają odporność organizmu. I to w jednej kropli… Dosłownie! Zainteresowanych odsyłam tu – “Olejkowym Doradcą” już jestem, ale o właściwościach olejków cały czas się uczę. 

Artykuł Szeptuchą być! Z pamiętnika młodej zielarki… pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
https://robione.pl/szeptucha-byc-z-pamietnika-mlodej-zielarki/feed/ 0
Florysta – o tym jak dziecięce marzenia zmieniły się w pasję https://robione.pl/florysta-o-tym-jak-dzieciece-marzenia-zmienily-sie-w-pasje/ https://robione.pl/florysta-o-tym-jak-dzieciece-marzenia-zmienily-sie-w-pasje/#respond Tue, 06 Oct 2020 13:11:04 +0000 https://robione.pl/?p=483 Florysta zajmuje się nie tylko wykonywaniem bukietów czy układaniem kwiatów. Często wykonujemy także dekoracje i pakujemy prezenty, tworzymy  naczynia i ekspozycje nie tylko kwiatowe. Florysta staje się dekoratorem wnętrz, rękodzielnikiem, malarzem, krawcem i wszystkim po trochu. Teraz już wiem, że florysta to ja! A Florystyka to moja pasja!

Artykuł Florysta – o tym jak dziecięce marzenia zmieniły się w pasję pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
Trochę czasu zajęło mi dojście do tego, co chciałabym robić w życiu… Ale od początku!
Gdybyście spytali mnie jako małą dziewczynkę “Co chciałabyś robić w przyszłości?” lub “Kim będziesz gdy dorośniesz?” odpowiedziałabym – w zasadzie zawsze odpowiadałam – następująco: Kwiaciarką, Krawcową lub Panią Dyrektor! Zazwyczaj były to te 3 słowa razem lub oddzielnie, w zależności od zajęcia, jakim się w danym momencie zajmowałam.
Dziś w zasadzie w tej kwestii nie zmieniło się aż tak wiele… Podświadomie całe życie realizowałam te  marzenia – wszystkie razem i każde z osobna… Florysta to taka nowoczesna nazwa pracy Kwiaciarki. Świadomie zaś do pewnego momentu padała odpowiedź “Nie wiem!”

Marzenia się spełniają

Jak każdy z nas lubię rządzić (i czasem nawet robię to bardzo dobrze!), jestem freelacerem. Zatem można stwierdzić, że “panią dyrektor” zostałam – jestem sobie sterem i okrętem, choć nie zawsze wychodzi mi to na dobre. 😛  Z maszyną do szycia zaznajamiam się od lat, więc krawcową (taką na początku drogi) tez mogła bym się nazwać. A z kwiatami mi bardzo po drodze… Bardziej z ciętymi niż w doniczce – kaktusa też ususzę! Bukiety i wiązanki zdarzyło mi się popełnić, na razie na własny użytek ale jednak.

Florysta – dziecięce marzenia versus pasja

Od pewnego czasu na portalach społecznościowych wyświetlała mi się reklama florystyki, ale mijałam ją bez zastanowienia. Byłam na stażu, miałam trochę zaległych obowiązków… Lecz kiedy wakacje minęły, staż się skończył bez efektów na jakie po cichu liczyłam, nowej pracy nie mogłam znaleźć, zaczęłam się zastanawiać ” Co dalej? ” Mój mąż rzucił któregoś dnia w przelocie, że otworzy mi kwiaciarnię. Po głębszym zastanowieniu stwierdziłam, że to może się sprawdzić. Jednak jako fanka “kuchennych rewolucji” stwierdziłam, że nie zakłada się biznesu bez znajomości tematu… Postanowiłam więc zapisać się do szkoły. I jak na razie była to chyba najlepsza decyzja, jaką w ostatnim czasie udało mi się podjąć. Ponieważ nagle okazało się,  że wszystko to czym hobbistycznie zajmowałam się do tej pory można pod tą florystykę podpiąć.

Florysta to…

Florysta zajmuje się nie tylko wykonywaniem bukietów czy układaniem kwiatów. Często wykonujemy także dekoracje i pakujemy prezenty, tworzymy  naczynia i ekspozycje nie tylko kwiatowe. Florysta staje się dekoratorem wnętrz, rękodzielnikiem, malarzem, krawcem i wszystkim po trochu. Teraz już wiem, że florysta to ja! A Florystyka to moja pasja!

Artykuł Florysta – o tym jak dziecięce marzenia zmieniły się w pasję pochodzi z serwisu ROBIONE.PL.

]]>
https://robione.pl/florysta-o-tym-jak-dzieciece-marzenia-zmienily-sie-w-pasje/feed/ 0